NASZE PODRÓŻE  
Trasy naszych wypraw  
Ludzie z naszych wypraw  
Ulubione zdjęcia  
Pomysły na biznes  
Wrażenia ekologa  
Ciekawostki kulturowe  
O nas / kontakt  
Inspiracje  
Przygotowania / Rady  
My w mediach  
Do nich wrócimy!  
ENGLISH VERSION  
 

2006-12-09  Wenezuela, 8/12. Morza szum, ptakow spiew...

Taras w naszym hotelu. Gdyby byla na tym zdjeciu Aga, byloby na nim tez piwo (dla niewtajemniczonych - Michal jest abstynentem) Fala juz sie lamie. Aga nigdy! Kryptoreklama piwa Polar Ice (jesli nie jedynego w tej czesci swiata, to na pewno majacego 90% rynku) przy krewetkach. Mrruu.


Akcja plaza trwa. Kolejny dzien rano rzucamy sie pod palmy, a za chwile do oceanu. Woda jest dziko slona, a do tego przy pieknej pogodzie sa ogromne fale. Bosko! Po drodze na plaze pijemy mleczko kokosowe z lodem prosto z orzecha - zmrozone orzechy sa nacinane u gory i voila. Na obiad w jednej z licznych tu knajpek jemy rybe. Trudno powiedziec jaka, ale dostaje sie ja w przekroju poprzecznym, 1cm gruba i 20cm dluga. Produkt tutejszych wod, ktorego raczej nie chcialabym spotkac plywajac. Michal prawie placze z radosci jedzac domowej roboty frytki. Mowi, ze smakuja jak u babci. Koneserem nie jestem, ale faktycznie jak na frytki jest niezle. Zastanawiam sie, czy nie powinnismy wprowadzic osobnego dzialu kulinarnego.
Skutki opalania lagodzimy ziaja sopot sun. Na szczescie jest rownie dobre na wenezuelan sun. Nie wiem tylko co na to wszystko moje uszy. Zapomnialam je posmarowac filtrem i teraz negocjuje czy opuszcza mnie w calosci, czy tylko w wiekszej czesci.
Za 2 dni ruszamy na podboj Roroimy - 6 dniowa wyprawa, zeby obejrzec jedna z najwiekszych wenezuelskich tepui - plaskich na szczycie gor wyrastajacych wprost z lasu tropikalnego.

Powrót
  Opinie o hotelach
nasz sprzęt

bilety

bilety