NASZE PODRÓŻE  
Trasy naszych wypraw  
Ludzie z naszych wypraw  
Ulubione zdjęcia  
Pomysły na biznes  
Wrażenia ekologa  
Ciekawostki kulturowe  
O nas / kontakt  
Inspiracje  
Przygotowania / Rady  
My w mediach  
Do nich wrócimy!  
ENGLISH VERSION  
 

2007-05-31  Takie rzeczy to tylko w Japonii. Podsumowanie

Michal i malowidlo na scianie tokijskiego metra. Michal and a painting in Tokyo subway. Tak tez sie ubieraja w Japonii :) Super deska klozetowa ze zintegrowanym bidetem i podgrzewaniem. Toilet with in-built washing and heating system.


Oto lista rzeczy, ktorych Japonczykom brakuje po wyjezdzie z kraju (w kolejnosci calkowicie przypadkowej):
1. Podgrzewana deska toaletowa oraz toaleta emitujaca dzwiek plynacej wody, majacy zagluszac wszelkie wstydliwe odglosy.
2. Sproszkowana zielona herbata - nie dosc, ze smaczna, to jeszcze banalnie prosta w obsludze. Bez fusow, bez minusow ;-)
3. Maszyny vendingowe na kazdym kroku, w tym sprzedajace goraca (lub zimna) herbate w butelkach. Dla mnie absolutne blogoslawienstwo.
4. Swietne zestawy lunchowe w pudelkach, ktore ratuja zycie umierajacego z glodu salarymana (lub biednego turysty) nie rozwalajac mu zoladka.
5. Niskie stoliki przy ktorych sie kleczy, jesli sie umie. Nieumiejacy probuja na rozne sposoby poradzic sobie z nogami, ktore nagle zrobily sie za dlugie i w ogole nie takie. Mnie przez tydzien od wyjazdu z Japonii bolaly nogi od tej gimnastyki. Sa tez plusy - mniej sie je. Zwiniety w klebek zoladek przyjmuje polowe zwyklych porcji.
6. Mokre chusteczki lub gorace reczniki do wytarcia rak podawane przed posilkiem w absolutnie kazdej restauracji, wlaczajac w to speluniaste japonskie fastfoody. Japonczycy przykazanie "myj rece przed kazdym posilkiem" traktuja rownie powaznie, jak wszystkie inne przepisy.
7. Kluski na sniadanie. Z zupa podobna do rosolu albo gotowanym miesem i warzywami. My na szczescie, dzieki rozlicznym piekarniom, wrzucalismy w nasze zoladki papke, do ktorej sa przyzwyczajone.
8. Siec 3G nawet w najmniejszych wioskach. Wlasnie dzieki niej Japonczycy ogladaja w metrze na swoich telefonach telewizje. Niestety, nie dzialaja tu zadne standardowe europejskie komorki (choc na przyklad nasz palmtop zupelnie dobrze sie z nia dogadywal).
9. Fenomenalna komunikacja publiczna skutkujaca brakiem korkow na ulicach Tokio. Schemat sieci metra jest bardziej poplatany niz klebek wloczki pozostawiony na dzien sam na sam z kotem. Dla tych jednak, ktorzy go opanuja, nie ma nic prostszego. Majac metro co 2-5 minut kto by sie zastanawial, gdzie ma zaparkowac samochod. Tym bardziej, ze oplaty parkingowe zachecaja raczej do zostawienia go w salonie. Nam ulatwialo zycie intuicyjne oznaczenie linii, peronow, przesiadek oraz miejsc, gdzie znajduje sie okreslone wejscie do okreslonego wagonu danego pociagu (zeby tam wlasnie ustawic sie w kolejke). Projektujacy je z pewnoscia przeczytali w zyciu wiele komiksow.

Oto natomiast rzeczy, ktorych nam brakuje po wyjezdzie z Japonii:
1. Absolutna czystosc. W Japonii nawet bezdomni nie smierdza. Nic dziwnego - ludzie tutaj myli sie regularnie, juz wtedy kiedy cuchnacy Europejczycy unikali kapieli jak diabel wody swieconej.

2. Widok Japonczykow czytajacych w metrze ksiazki - z gory do dolu, od prawej do lewej. Jak na moje to to jest po prostu od tylu. Na ten widok szczerzylismy sie bez wzgledu na sytuacje.

3. Dostep do najnowszych elektronicznych zabawek w smiesznych cenach (przez japonska strone www.kakaku.com znalezlismy sklep w Tokio, gdzie kupilismy nowy superobiektyw o 40% taniej, niz w Polsce)

4. Nieziemskie sushi.

5. Niezwykla wprost uprzejmosc ludzi.
Kolektywnosc japonskiej kultury przejawia sie nie w tym, ze Japonczycy mysla tak jak inni, lecz w tym ze mysla o innych. Dowcip o Japonczyku, Niemcu i Ruskim tu by nie przeszedl. Oczywiscie komunikacji nie ulatwia fakt, ze rasowy Japonczyk nie wydusi z siebie "nie", a na pytania odpowiada zgodnie z tym, czego w jego wyobrazeniu oczekuje pytajacy. Ale ile jest radosci w odgadywaniu co mial na mysli ten czy ow, kiedy mowil to czy owo. W szczegolnosci czy uprzejmy czlowiek, ktory wlasnie nam bardzo dokladnie wytlumaczyl jak gdzies dojsc, naprawde wie o co pytalismy. Co mnie prowadzi do nastepnego punktu...

6. Brak adresow. W Japonii niektore ulice maja nazwy. I to wszystko. Wiekszosc nazw nie ma, a domy nie maja numerow*. Na szczescie nazwy ulic zapisane sa rowniez alfabetem lacinskim, ale zazwyczaj i tak nie obejdzie sie bez dokladnej mapki, opisujacej polozenie pozadanej lokalizacji wzgledem innych puntkow orientacyjnych. Na szczescie japonski internet oferuje takich mapek zupelna mnogosc. Pod warunkiem oczywiscie, ze umiemy sie poruszac po stronach w jezyku japonskim. Jedyny ratunek w numerze telefonu. Wpisujemy go do googla i otwieramy wszystkie strony po kolej liczac, ze na ktorejs jest mapa. Oczywiscie rowniez po Japonsku. Po chwili namyslu stwierdzam, ze tej akurat japonskiej specjalnosci mi nie brakuje.

Nie brakuje nam takze pieknie ubranych kobiet, koslawo wedrujacych na wysokich obcasach. Za kazdym razem kiedy to widzialam mialam wrazenie, ze obserwuje czlowieka poddawanego okrutnym torturom.
W sprawie wolowiny z karmionych piwem i masowanych krow oraz kwadratowych arbuzow nie mamy zdania. Nie probowalismy. Wiemy natomiast jedno. Takie rzeczy to tylko w Japonii.

* polecamy artykul w GW: http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,68367,4155834.html



Powrót
  Opinie o hotelach
nasz sprzęt

bilety

bilety