NASZE PODRÓŻE  
Trasy naszych wypraw  
Ludzie z naszych wypraw  
Ulubione zdjęcia  
Pomysły na biznes  
Wrażenia ekologa  
Ciekawostki kulturowe  
O nas / kontakt  
Inspiracje  
Przygotowania / Rady  
My w mediach  
Do nich wrócimy!  
ENGLISH VERSION  
 

2007-05-19  Japonia, Tokio, 4-7/05. Miedzy nami a Japonczykami.

Tokio. Zaimponowalo nam doskonala organizacja. Nie mielismy poczucia, ze jestesmy w megametropolii. Tokio impressed us with how well it is organised. We did not have the sense of being in mega metropolis. Tacy duzi, a tak sie bawia. Big boys having fun. Taka rzeka ludzi trzeba umiec kierowac. You have to control such a flow of people. Nasi niezrownani gospodarze Rich i Kaori przed tradycyjna tokijska knajpka. Michal przyjal tradycyjna japonska postawe do zdjecia. Our remarkable hosts Rich and Kaori in front of traditional Tokyo restaurant ;) Michal is making Elvis zyje. Park Harajuku. Harajuku park. Elvis lives! Park Harajuku. Harajuku... Swiatynia w Asakuso. Kazda figurka poswiecona jest pamieci dziecka. Asakusa temple. Each figure is devoted to a child. Asakusa, nasz wehikul czasu do starodawnej Japonii. Asakusa, our time machine to the old-times-Japan. My i starojaponska wersja neonu. Us and an old-Japanese neon. Nasza oryginalnie japonska przewodniczka zabrala nas do najwiekszej tokijskiej swiatyni. Our genuine Japanese guide, Rie, took us to the biggest Tokio temple. Mistrz sushi ze swoim dzielem. Sushi master with his creation. I nikt nie chce Na tle wielobarwnego tlumu Harajuku wygladamy cokolwiek zwyczajnie. With this colourful Harajuku background we look somewhat ordinary. W Harajuku kazdy znajdzie swoje miejsce. Nawet jesli buczy na aborygenskim didgeridoo. Everyone is welcome in Harajuku. Even if they boo on an aboriginese didgeridoo. Takie przedzialy to tylko w tokijskim metrze. Cars like this, only in Tokyo subway.


Tokijski poranek przylapuje nas w parku Ueno na podgladaniu Falun Gong, wyjetych w Chinach spod prawa wielbicieli porannej gimnastyki*. Niedaleko, w centrum handlowym Ikebukuro, trwa codzienny pokaz jedzenia, polaczony z degustacja co oryginalniejszych specjalow. Uczta to przede wszystkim dla oczu; zdecydowanie nie nalezymy do fanow suszonych ryb, slodkich fasolek i marynowanych wodorostow. Obok siwowlosi Japonczycy cwicza koordynacje reka-oko, manipulujac malymi kolorowymi ludzikami biegajacymi po blyskajacym ekranie. Sale gier wypelnia elektroniczny jazgot piskow i wybuchow. Wychodzimy stamtad z niedowierzaniem krecac glowa i idziemy pojezdzic najdluzszymi schodami ruchomymi na swiecie. Wieczorem ze stacji odbieraja nas Rich i Kaori (niech hospitality club zyje dlugo i szczesliwie!). On jest klasycznym Brytyjczykiem, ktory zakochal sie w Azji oraz w niej, klasycznej Japonce. Razem oferuja absolutnie unikalne europejsko-azjatyckie spojrzenie na kraj kwitnacej wisnii. To jest smieszne, poniewaz... - Rich bez przerwy tlumaczy sie zonie ze swoich sarkastycznych zartow, na co ona reaguje nieodmiennie cieplym spojrzeniem migdalowych oczu. W kraju najuprzejmiejszych ludzi na swiecie cynizm po prostu nie wystepuje. Nic dziwnego, ze spotyka sie z niezrozumieniem. Wiem, wiem co chcesz powiedziec, Rich czyta Kaori w myslach. Nie mamy watpliwosci, ze sa dla siebie stworzeni. Po trzech latach prowadzenia wlasnego biznesu Rich moze wreszcie poluzowac pasa. Ale, niespokojny duch, mysli juz o przeprowadzce do Tajlandii. To kolejny kraj na dlugiej liscie miejsc, w ktorych mieszkal, po m.in. Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Australii, czy Singapurze. W pobliskim parku zgodnie okupujemy zjezdzalnie, zeby po chwili przesiasc sie na hustawki z widokiem na papierowe karpie, tanczace nad woda z okazji dnia chlopaka (tu obchodzony 5 maja). Swoi ludzie, stwierdzamy zgodnie. Rano budzi nas lekko sepleniacy glos oglaszajacy po Japonsku, ze chleb jest gotowy. Nie trzeba nam dwa razy powtarzac, obojetnie w jakim jezyku. W nagrode za szybka pobudke dostajemy goracy chrupiacy chleb z prawdziwie brytyjskim lemon custard - pasta cytrynowa. Znane z niepoprawnie modnej mlodziezy Shinjuku ewidentnie przetrzebil Zloty Tydzien, ale juz pobliskie Harajuku i Yoyogi park upewniaja nas, ze z nasza wyobraznia nie jest najlepiej. Przy wyjsciu z metra uzbrojeni w krwiscie czerwone megafony policjanci kieruja wielobarwnym tlumem zmierzajacym tam i z powrotem. Ustawione niedaleko, przebrane za niegrzeczne laleczki dziewczyny oferuja "free hug". Popularny na swiecie zwyczaj rozdawania darmowych usciskow tu cieszy sie popularnoscia glownie wsrod turystow. Skazane wylacznie na rodakow przytulanki zwiedlyby w ciagu tygodnia. Przed wejsciem do parku kroluje krol rocka i jego rozliczni skosnoocy nasladowcy. Ubrani w skory panowie w dziurawych butach, ze stylowo wygolonymi zakolami oraz nieco mniej liczne panie wywijaja bez wytchnienia. Kawalek dalej milosnicy deski na kolkach walcza z przeszkodami oraz spodniami opuszczonymi do kolan. Przyszli barmani trenuja umiejetnosci na trawie tuz obok weekendowego kolka tanecznego i ubranych w obowiazkowe szpilki milosniczek baseballu. Przy fontannie rozsiedli sie fani djembe. Krolem jest ciemnoskory gosc z dreadami. Obok, przycupniety z malym bebnem, sympatyczny okularnik w garniturze probuje swoich sil. Dalej, mocno zaaferowana grupka gra w zoske do rytmu wystukiwanego przez cwiczacego stepowanie Chinczyka. Ale wszystko przebija kolko fanow australijskiego didgeridoo z wprawa miotajace niskimi dzwiekami w zonglerow utrzymujacych w powietrzu do osmiu pileczek jednoczesnie. Na trawie, wsrod miliona milosnikow leniwych weekendow, jakims cudem udaje nam sie znalezc Linde, Polke mieszkajaca od kilku miesiecy w Tokio. Korespondencyjna znajoma Richa przyszla tu ze znajomymi odpoczywac po wczorajszej imprezie. Pod pretekstem odwiedzania psow, rowerow i dalekich znajomych trwa szarada miedzy gesto rozlozonymi kocami. Dante, mlody duchem siwy Wloch, nie jest tu wyjatkiem. Ku jego wyraznej radosci, jego niebieskie oczy przyciagaja do naszego koca dwie Japonki. W glebi parku miedzy drzewami przeswituje oboz bezdomnych, ktorych w tym miescie jest zaskakujaco duzo. Schludnie ubrany, czysty Japonczyk metodycznie zgniata puszki. Przed namiotem obok w rownym szeregu stoja buty. Takie rzeczy to tylko w Japonii. Przy wyjsciu z parku zegnaja nas gotycko ubrane dziewczyny oraz niezmordowani Presley'owcy. No to na co czekacie? Wyciagajcie ze strychu nieuzywane ciuchy, o zalozeniu ktorych zawsze marzyliscie i przyjezdzajcie do Harajuku! Spacerujemy w strone Omotesando ulica stworzona podobno na wzor paryskich Pol Elizejskich. Zatloczone i barwne chodniki oswietlaja witryny Prady, Gaultiera czy Vittona. Krotki spacer wglab waskich uliczek to kolejna odslona popularnej w Tokio koncepcji malych centrow mieszkalnych; osiedli budowanych na podobienstwo samowystarczalnych wiosek, ze sklepami spozywczymi, kafejkami i fryzjerem. Wedrujac reka w reke przytulnymi alejkami obsadzonymi eleganckimi niewysokimi domkami i klimatycznymi sklepikami stwierdzamy, ze, jesli o nas chodzi, cel zostal osiagniety. Niedziele spedzamy z Rie z hospitality club. Plany zwiedzania Tokio z wysokosci rowerowego siodelka pokrzyzowal nam gesto padajacy deszcz. W tokijskim metrze nawet w niedziele drzemia notorycznie niedospani Japonczycy. Prawdziwy Japonczyk potrafi spac nawet na stojaco, zeby obudzic sie dokladnie tuz przed swoja stacja. Wagon "tylko dla kobiet" oferuje paniom ochrone przed napastowaniem, ktore podobno sie tu zdarza w godzinach szczytu, gdy upchniete jak sardynki w puszce nie sa w stanie nawet sie obejrzec w poszukiwaniu napastnika. Dzis na szczescie nie jest to problemem. Rie prowadzi nas do Asakusy, gdzie wokol swiatyni schronienie znalazly stare japonskie domki z malowanymi drzwiami. Poczatkowo pelna rezerwy, z czasem nasza przewodniczka coraz bardziej sie otwiera, oniesmielajac nas dbaloscia o to, zebysmy byli zadowoleni i zaskakujac cieplem. Pod koniec udanego, mimo zupelnie beznadziejnej pogody, dnia odwolujemy rezerwacje w hostelu na ostatnie trzy noce w Tokio. Spedzimy je u Rie.

* Chinskie wladze nie lubia, kiedy ludzie sie gromadza. Obojetnie z jakiego powodu. Skads to znamy?



Powrót
  Opinie o hotelach
nasz sprzęt

bilety

bilety