NASZE PODRÓŻE  
Trasy naszych wypraw  
Ludzie z naszych wypraw  
Ulubione zdjęcia  
Pomysły na biznes  
Wrażenia ekologa  
Ciekawostki kulturowe  
O nas / kontakt  
Inspiracje  
Przygotowania / Rady  
My w mediach  
Do nich wrócimy!  
ENGLISH VERSION  
 

2007-04-30  Australia, Cairns, 16-17/04. Oko w oko z rafa koralowa.

Nurkowanie czas zaczac. Lets get diving! Druzyna nurkujaca po raz pierwszy w komplecie. First-time-divers team. Ta zielona plama z tylu to maly kawalek wielkiej rafy. Z kosmosu jest ponoc biala. Nie mozemy tego potwierdzic. The green patch in the back is a small piece of the great reef. Supposingly, from the space it seems white. We cannot confirm that.


Nasz lot trwa godzine, ale rownie dobrze moglibysmy zmienic kontynent. Wciaz otuleni w czerwony pyl, w Cairns osaczeni zostajemy przez powietrze az geste od wilgoci. Dzisiejszej nocy wyjatkowo duzo zawdzieczamy wynalazcy klimatyzacji.
Wczesnie rano busik zawozi nas na lodke, ktora bedziemy dzielic z pietnastoma innymi fanami rafy koralowej. Znalezienie wycieczki dla mniej niz setki osob bylo zaskakujaco klopotliwe.
Godzinny rejs wywoluje w naszych blednikach nieprzyjemne wspomnienia. Bladzi siedzimy na srodku lodki twardo odmawiajac przyjmowania posilkow i z uporem maniaka wpatrujac sie w rozkolysany horyzont. Mamy najlepsza pogode od dwoch tygodni. Po niebie galopuja niegrozne biale baranki; deszczu dzisiaj nie bedzie.
Kiedy kapitan wreszcie rzuca kotwice, pedem wskakujemy do cieplego lazurowego oceanu. Sezon morderczych meduz sie skonczyl (taka przynajmniej mamy nadzieje), wiec spokojnie mozemy cieszyc sie lagodna pieszczota slonej wody na golej skorze. Gdy slonce odgarnia z czola kosmaty oblok, polozone tuz pod powierzchnia koralowce rozblyskuja barwami - przed nami spoczywa skoncentrowany szafir, tuz obok prezy sie ognista czerwien, gdzieniegdzie wyglada radosna zolc. Koralowcow dogladaja bardzo zajete teczowe rybki, co jakis czas droge przecina nam lawica statecznych sierzantow*, kalamarnica w poplochu zmierza na glebiny, a obojetny na wszystko zolw dlubie sobie przy dnie. Wszystko dobrze, tylko gdzie jest nemo???
Kiedy okazuje sie, ze zaloga oferuje mozliwosc nurkowania dla kompletnych ignorantow, nie namyslam sie zbyt dlugo. Oblozona sprzetem czuje sie jak wyjatkowo pokraczna ryba. Jednak po chwili wszystko przestaje miec znaczenie. Widzac nad soba falujaca powierzchnie oceanu czuje jak coraz glebiej zanurzam sie w ciszy, rozpraszanej przez szum mojego miarowego oddechu. Ogladam pokryte precyzyjnymi ornamentami koralowe gory, rozgwiazdy i nieme ryby; ich spokoj przelewa mi sie do wnetrza. Z powrotem na powierzchni zarazam zachwytem Michala. Wybierze sie do uczonego doktora, zeby stwierdzil czy jego uszy sa zdatne do nurkowania - kiedys mial z nimi problemy. A potem - bedziemy razem szukac nemo.

* Pojecia nie mam jak po polsku nazywaja sie sergeant fish.


Powrót
  Opinie o hotelach
nasz sprzęt

bilety

bilety