NASZE PODRÓŻE  
Trasy naszych wypraw  
Ludzie z naszych wypraw  
Ulubione zdjęcia  
Pomysły na biznes  
Wrażenia ekologa  
Ciekawostki kulturowe  
O nas / kontakt  
Inspiracje  
Przygotowania / Rady  
My w mediach  
Do nich wrócimy!  
ENGLISH VERSION  
 

2007-02-15  Chile, Chiloe, 11-12/02. W sieci.

Stolica Chiloe. Chiloe capital...town. Lodke robie teraz. Wody napuszcze pozniej. I´m making the boat now. I´ll pour the water later. Carmen Gloria. Curaco de Valdes. Kosciol kryty luskami. Church covered fish skin style. Achao. Tym kosciolem zainteresowalo sie juz Unesco. Podobnie jak 14 innymi na Chiloe. This church caught the eye of Unesco already. As well as 14 others on Chiloe. Procesja w Castro. Prosze zwrocic uwage na dostojnych mezow z fujarkami. Procession in Castro. Please take a closer look at the noble gentlemen with flutes. Nasz tradycyjny chilijski tatar. Our traditional Chilean tatar. Parking przy restauracji. Restaurant parking site. Lodz rybacka, model srednio wypasiony. Fishing boat, semi-cool version.


Zaledwie kilka godzin jazdy i autobus przenosi nas w zupelnie inny swiat. Turysci zaklocaja spokoj wyspy Chiloe wlasciwie tylko przez dwa miesiace w roku, w styczniu i lutym, kiedy istnieje jakakolwiek szansa na odrobine slonca i ciepla. W efekcie mieszkancy, ktorzy uparli sie zeby zyc tylko z turystow dawno wygineli. Pozostali trzymaja sie tradycyjnych lokalnych zawodow, glownie lowienia oraz przetwarzania ryb i owocow morza, o czym bezustannie przypomina wiejacy od portu wiatr. Nasiakamy lokalna atmosfera i oczarowani leniwie snujemy sie zalanymi sloncem uliczkami Castro, stolicy wyspy. Podziwiamy kolorowe domy wspiete na palach dla ochrony przed wysokim przyplywem. Niektore maja sciany pokryte drewnianymi luskami, upodabniajacymi je do niezwyklych morskich stworzen. Trwa festiwal i port zastawiony jest straganami, na ktorych pietrzy sie wszystko co da sie zaliczyc do artesanias - od robionych na drutach welnianych swetrow i dzierganych recznie koronkowych obrusow, przez bizuterie rozmaitego rodzaju i klasy, po sery i alkohole wlasnej produkcji. Mieszkancy ciezko wzdychaja w upale, narzekajac na zmieniajacy sie klimat; 26 stopni nie bylo tu od wielu lat.
Wieczorem podziwiamy pokaz ogni sztucznych z balkonu swojego nadmorskiego apartamentu - pokoj dwa na dwa, ale widok pierwsza klasa. Pogodna gospodynii wypytuje nas doslownie o wszystko, a my wznosimy sie na wyzyny swojego hiszpanskiego, zeby zaspokoic jej ciekawosc.
Budzimy sie spragnieni prawdziwego zadupia. Posluszny autobus zabiera nas na pobliska wyspe Quimchi, gdzie w Achao spedzamy beztroska godzine w porcie obserwujac przyplywajace i odplywajace kutry oraz osmaganych wiatrem rybakow rozladowujacych towar. Pobliski Curaco de Valdes ma mnostwo uroczych wiekowych domkow i dwie restauracje, obie zamkniete. Z burczacymi brzuchami zbieramy sie, zeby zdazyc na spotkanie z Bruno z hospitality club, u ktorego spedzimy najblizsza noc. Z promu przygladamy sie bandzie sloni morskich przecinajacych nasz tor wodny bez poszanowania miedzynarodowych zasad zeglugi.
W pieknym drewnianym domu w Puerto Varas dostajemy przestronny pokoj na poddaszu, po czym Bruno zabiera nas i swoja dwojke dzieciakow na lokalna specjalnosc. Ze zdumieniem patrzymy jak kelner na naszym stole stawia swojskiego tatara. Trzeba jednak przyznac, ze tutejsza wolowina w polaczeniu z oryginalnym lokalnym sosem tworzy wysmienita mieszanke. Knajpa jest niemiecka, niemieckie sa rowniez imiona dzieci Bruno. Liczne europejskie wojny byly skuteczna zacheta do osiedlania sie w tym odleglym zakatku swiata, ktorego przyroda przypominala Niemcom dom.
Samochodowa wycieczka po miasteczku i wieczorny pokaz zdjec Bruno z okolic Puerto Varas przekonuja nas o urokach tego miejsca. Obiecujemy, bardziej sobie niz naszemu goscinnemu gospodarzowi, ze nie jest to nasza ostatnia wizyta tutaj.
Z zalem rezygnujemy z kilkudniowego rejsu promem wsrod fjordow i lodowcow. Nie mamy tyle czasu. Do Punta Arenas zabiera nas samolot.

Powrót
  Opinie o hotelach
nasz sprzęt

bilety

bilety